Młodzi, zbuntowani jadą na Woodstock - i dowiadują się takich oto mądrości:
"Trzeba być wrażliwym na siebie nawzajem. To tu jest przyszłość Uni - młodzi Polacy, a także Niemcy, Anglicy, Holendrzy". J. Buzek
"Polska nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest nasze życie. Bo ono jest jedno. Jeżeli będziemy zadowoleni z życia, to Polska też na tym zyska" M. Kondrat
Woodstock oddaje w trzy dni ponad tysiąc litrów krwi, co jest jakimś rekordem. Tu pod ambulansem powinni kamery postawić, bo tu jest misja. Przyjeżdża Buzek, Wajda. A telewizja pokazuje gościa co ogień dupą puszcza, żeby kogoś zadowolić J. Owsiak
"Telewizja publiczna jest upolityczniona, zła, puszczane są bzdury" J. Owsiak
[ po czym Owsiak namawiał do niepłacenia abonamentu ]
O ile słowa Buzka wynikają z pełnionej funkcji i zapewne idei Eurokracji, w która wierzy o tyle pozostali Panowie stali się bezczelnymi politykami! Polski Woodstock stał się polityczną pralnią mózgów, miesjcem pieprzenia o idei Unii Europejskiej, hedonizmie i dobrą sposobnością do krytykowania opozycji. Przystanek Woodstock pod tym względem w niczym nie przypomina festiwalu w Woodstock, który z załoenia był apolityczny.
Przystanek Woodstock stał się sprawną machiną do wpajania Euro-bzdur! Wyobrażacie sobie Buzka na Open'erze? Albo jak Hans-Gert Pöttering przyjezdza na Love Parade i prawi o Unii? Dlaczego zatem na Woodstocku jest przyzwolenie na politykę i to ściśle określoną co do nurtu - odpowiedź jest prosta - OWSIAK jako organizator ma w tym interes!



Do wglądu:
http://www.towyoming.com/2010/05/william-s-lind-jak-powstaa-polityczna.html
Pozdrawiam